Każdy na początku pisze kim jest.

Ja na pewno nie jestem biegaczem :)))), chociaż teraz tak mnie postrzegają, bo ukończyłem wiele ultrabiegów i rocznie przebiegam setki kilometrów. Co zrobiłem, jakie mam doświadczenie i dlaczego coś z wami zrobić mogę, pisać mógłbym długo, bo góry mnie wchłonęły (albo ja je) za dzieciaka. Wydaje mi się, że to niemożliwe, by mieszkając na niżu spędzić na wyjazdach lata w górach.

W wielkim skrócie.

Po latach wędrówek z plecakiem, mając naście lat zrobiłem kartę Taternika Jaskiniowego. I zaczęła się przygoda na wyższym poziomie z jaskiniami i wspinaczką, głównie w Tatrach, ale też innych górach Europy, wliczając w to Kaukaz.

Byłem na Elbrusie, kilka razy na M. Blancu i kilku innych cztero- czy trzytysięcznikach. Poznałem też via ferraty we Włoszech, Słowenii, Austrii, Francji, Niemczech i Czechach.

Z zamiłowania do gór odnalazłem się w biegach długodystansowych prowadzonych w obszarach mniej lub bardziej mi znanych.

Żeby ukończyć ultra trzeba się trochę rozruszać biegowo na ścieżkach górskich. Najwięcej biegam w Karkonoszach - ze względu na bliskość, ale najbliższe są mi Tatry J

Z ultrabiegów brałem udział w kilu lepszych lub gorszych imprezach :

Niepokorny Mnich , Zimowy Ultramaraton Karkonoski, Rzeźnik, Bieg Granią Tatr, Beskidzka 160 na Raty, Maraton Karkonoski, Łemkowyna, BUT i jeszcze parę innych.

Ale nie zawody są ważne, tylko te godziny samotności spędzone na szlakach, w lesie i na ulicach, pozwalające ukończyć każde zawody i cieszyć się z biegowych wycieczek w każdych górach, warunkach i zawodach. Nie ma nic piękniejszego niż nałożyć buty i wyjść przebiec grań Tatr Zachodnich, zapuścić się na czeską stronę Karkonoszy albo zgubić na nieznanych szlakach dzikich gór Rumuni, czy Macedonii. Wystartować z plaży w Grecji, by w kilka godzin wbiec pod najwyższy szczyt w masywie Olimpu.

Na wyjazdach, które prowadzę, chcę pokazać na czym polega bycie w górach przy dużym obciążeniu fizycznym na wielogodzinnym wybieganiu, przy pokonywaniu dużych różnic wysokości oraz obciążeniu psychicznym, gdy wejdziecie na swoją pierwszą żelazną drogę. Pobiegamy w dzień i w nocy, żebyście poznali prawdziwy obraz biegów ultra zaczynających się nocą i często w nocy kończących. Chcę byście poznali smak radości, bólu i strachu, który towarzyszy takiej przygodzie, a zarazem byli gotowi do samodzielnych treningów i bezpiecznych wyjazdów na pokonywanie pięknych via ferrat w Europie. Jeżeli Wam się spodoba, pomogę w przygotowaniach na pierwsze zawody górskie i wyjazdy na ferraty. A dlaczego przy okazji proponuję ferraty? Powód jest prosty. Wszędzie, gdzie pojedziecie na bieganie - od Tatr, przez Karpaty, po Alpy - napotkacie ubezpieczone szlaki, na które - znając zasady bezpiecznego poruszania się - będziecie mogli wyskoczyć dla aklimatyzacji, przyjemności, treningu.

Zapraszam do kontaktu

Radek

jakucja_trail@o2.pl

lub bezpośrednio 728970177